WPIS GOŚCINNY - NOYN TY'N Z BLOGA DZIENNIKI DESTINY

by - września 08, 2015


Dziś przychodzę do was z niestandardowym wpisem. Jakiś czas temu Paulina z bloga Dzienniki Destiny zaproponowała mi zrobienie u siebie wpisu gościnnego. Bardzo się ucieszyłam, a jako że sama lubię jej bloga, spytałam się czy ma ochotę napisać coś dla mnie. Więc oto ona:

Hejka! Ten pierwszy tydzień szkoły był trochę męczący, ale w końcu zabrałam się za tego posta. Oto on:


Witajcie!
     Nazywam się Paulina, ale w blogosferze mówią mi Noyn. Prowadzę bloga http://dziennikidestiny.blogspot.com. Co jakiś czas wstawiam tam posty pt. "Moi przyjaciele z blogosfery", gdzie zapraszam ciekawe i zaprzyjaźnione blogi. 31 sierpnia wystąpiła w tej serii właśnie Czarna Kropka, a teraz ja goszczę właśnie tutaj.
     Kilka zdań o mnie:
     Jestem "wieczną marzycielką bujającą w obłokach" i od dawien dawna dla wielu ludzi jestem prawdziwą kosmitką. Pisaniem zajmuję się od pierwszych klas podstawówki. Do dzisiaj mam w szafie swój zeszyt z pierwszym opowiadaniem o przygodach pewniej księżniczki :) Ach, ten sentyment. 
     Na blogu piszę głównie dość niestandardowym stylem opowiadanie sci-fi. Jest to historia o losach piątki bohaterów, którzy połączeni wspólnym przeznaczeniem, uczą się żyć ze sobą mimo wielu różnic i przeciwności. Więcej nie powiem. 
     Od jakiegoś czasu zaczęłam rozszerzać tematykę bloga i oprócz opowiadań, które pojawiają się systematycznie co tydzień w poniedziałki (w sierpniu tylko miałam przerwę) zaczęłam pisać recenzje filmów oraz artykuły publicystyczne na różnego rodzaju tematy. 
     Ten blog jest częścią mnie, moim dzieckiem i łączę w nim swoje pasje, a to widać skoro jestem tak wytrwała - zbliżam się do drugiego jubileuszu :)

Krótki artykuł z innej galaktyki 
- czyli "Nie daj się wenie panie blogerze"

     Tytuł brzmi niedorzecznie prawda? Wielu z was pewnie tak sądzi. Przecież w końcu "wena" jest konieczna w pracy każdego publicysty. Tak to prawda, jednak wiele osób nie widzi jak zgubna potrafi czasem być.
     Średnio raz w miesiącu robię tzw. przegląd blogów. Polega on na przejrzeniu listy obserwowanych, a następnie usunięcie z niej tych, które były nieaktywne przez ostatnie 3 miesiące lub tych, co na zawsze zamilkły. Nie byłoby w tym nic dziwnego. Z jakiego powodu miałabym na swojej liście mieć takie blogi - to przecież bez sensu, jednak... zawsze robię to z bardzo ciężkim sercem. 
     Dlaczego?
     Bo widzę, jak potencjał, który dostrzegłam w człowieku po drugiej stronie ekranu, gaśnie być może bezpowrotnie. A najstraszniejsze jest w tym wszystkim to, że co miesiąc znajdzie się tam średnio 5 blogów do usunięcia. Czasem ta liczba sięga nawet 30. 
     To naprawdę straszne.
     Dlaczego moim zdaniem tak się dzieje?
     I tu przechodzimy do sedna sprawy (mówiłam, że będzie krótko). Istnieją dwie główne przyczyny, które poznałam w przeciągu niemalże dwóch lat w blogosferze, a są to: 
- Brak czasu 
oraz
- Brak weny.
Obie te przyczyny często się ze sobą łączą, ale zajmijmy się głównie tym drugim. Każdy pisarz, czy to większych tekstów czy mniejszych wie jak potężna bywa "wena". Dzięki niej potrafią powstać rzeczy piękne i wspaniałe, lecz źle wykorzystana potrafi zdusić talent. 
     Jak myślicie? Czy zawodowi pisarze piszą tylko w chwilach natchnienia?Odpowiedź jest oczywista: Nie. Piszą codziennie, w określonych porach, mają oni terminy, do których muszą skończyć swoją pracę.
     A co najczęściej widnieje pod postem "zawieszam bloga do odwołania"? Możecie się domyśleć: "Wena mnie opuściła". Moim zdaniem jest to bardzo głupia wymówka. 
     Prawdziwy talent do pisania ma ten, kto mimo braku natchnienia potrafi tworzyć rzeczy równie wspaniałe, co w chwili pełnej pasji.
     Większość moim postów nie powstało, gdy miałam "wene". Pomysły oczywiście przyszły w tym cudownym momencie. Mimo to wiele osób ceni sobie mój styl, chociaż rozdziały są pisane tak, aby najpóźniej do poniedziałku wieczór wszystko było udostępnione. Nie piszę na siłę - siadam, myślę, chwilę się wczuwam i jadę z koksem :)

    Mój apel do blogerów: Jeżeli naprawdę macie jakieś hobby, chcecie je rozwijać właśnie tu w blogosferze, pokazać siebie innym... nakładajcie na siebie terminy w jakie będziecie pisać, dzięki temu możecie tu dojść do naprawdę wielkich rzeczy. A jeśli po jakimś czasie uznacie, że to nie dla was, po prostu napiszcie prawdę tym, którzy z wami byli. Odejść bez słowa, to naprawdę okrutne w stosunku do innych. Ci tam po drugiej stronie to też ludzie. Wyobraźcie sobie odejść bez słowa w środku rozmowy z przyjacielem. Podobnie czują się czytelnicy w takich chwilach.

Napisałam coś od siebie, parę zdań na temat, który ciąży mi na sercu. Mam nadzieję, że wam się podobało i jeszcze raz zapraszam na mojego bloga, gdzie możecie znaleźć inne artykuły, może ktoś jest zainteresowany opowiadaniem albo gościnnym postem Kropki. http://dziennikidestiny.blogspot.com/
Pozdro.

                                                                                                                                                                                      ~ Noyn

You May Also Like

4 komentarze

  1. Ciekawy post. U mnie danie sobie terminu zadziałało niesamowicie. Miałam kryzys w pisaniu i żeby go przełamać, założyłam bloga. Przyrzekłam sobie, że będę dodawać rozdział co tydzień i tak też się dzieje już od od dłuższego czasu. Czasami trzeba w ten sposób wyjść z tak zwanej strefy komfortu. Mimo to nie miałam jeszcze okazji pisać na siłę.
    Truth of Thunder | Heaven in Black

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post, naprawdę :) I bardzo podoba mi się pomysł z gościnnymi wpisami. To nadaje takiej świeżości - no i nigdy nie wiadomo, o czym będzie tekst.
    Ale wracając do tematu: bardzo podziwiam osoby, które mimo braku tej weny potrafią bez przeszkód pisać. To bardzo istotna umiejętność. U mnie najczęściej powstaje coś w porywie, trzy pierwsze rozdziały są genialne, po czym jakość spada na (przepraszam, za wyrażenie) pysk. I tak się męczę najwyżej do trzech miesięcy. A zdarza się, że po pierwszym rozdziale staję w martwym punkcie i mogę tylko płakać. Niby próbuję napisać od nowa, z innej perspektywy, ale wtedy wszystko się sypie.
    Dlatego te rady są tak istotne.
    Tylko co zrobić, żeby znaleźć chociaż godzinkę nad pomedytowaniem nad tekstem, kiedy wszyscy pędzą w stronę matury?!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze prawisz :) Jeżeli traktujesz coś na poważnie, nie porzucasz tego. Nie twierdzę, ze nie miewam kryzysów jako twórca....Miewam, i to często, tak samo jak w życiu. Własnie skończyłam pierwsze opowiadanie od ponad roku! Ale mimo dręczącej pustki intelektualnej zmuszałam się do pisania. Czasami totalnych głupot, na tematy obce mi, najczęściej niedokończone, słabe tekściki. Ale to wszystko jakoś pchało się do przodu i teraz wychodzę z tego ponad rocznego kryzysu! To wspaniałe, patrzeć jak odbijasz się od dna w które zdążyłeś już zaryć nosem... To dopiero sukces, którego każdemu zyczę, chociaż droga do niego jest nieprzyjemna i dołująca...

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post :) Jeżeli ktoś coś na prawdę lubi, mimo np. braku czasu nie powinien tego porzucać. Zaczął się rok szkolny i zawsze wyznaczam sobie czas na napisanie czegoś, przemyślenie itp. W końcu żeby coś osiągnąć nie wystarczy pstryknąć palcem..
    (Mój blog)

    OdpowiedzUsuń